Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Polscy siatkarze "mają autostradę do szóstki"

Polscy siatkarze
Polscy siatkarze dzisiaj grają z Argentyną. (Fot. Facebook/Polska Siatkówka)
Dzisiejszym meczem w Warnie z Argentyną polscy siatkarze rozpoczną rywalizację w drugiej rundzie mistrzostw świata. "Mamy autostradę do szóstki, ale trzeba jeszcze mieć auto, żeby nim dojechać" - stwierdził były selekcjoner żeńskiej kadry Jerzy Matlak.


Polacy bez straty punktu przebrnęli przez pierwszą fazę mundialu rozgrywanego w Bułgarii i Włoszech. W Warnie pokonali kolejno Kubę 3:1, Portoryko 3:0, Finlandię 3:1, Iran 3:0 i Bułgarię 3:1. Matlak uważa, że awans do kolejnej rundy z pierwszej pozycji był niemal obowiązkiem biało-czerwonych.

"Sztuką byłoby nie wyjść z tej grupy na pierwszym miejscu, nie mieliśmy ani jednej silnej drużyny. Bułgarzy mieli przed mistrzostwami swoje problemy ze składem, Iran z kolei nie przypominał zespołu choćby sprzed roku. W tym wszystkim więcej było takiego straszenia, co może nam się złego stać. Kłopoty mieliśmy jedynie w poszczególnych setach, ale to wynikało z tego, że sami je stwarzaliśmy, a nie była to zasługa wspaniałej gry naszych rywali. Po tych pierwszych meczach nie można wysnuwać wniosków, że jesteśmy w wielkiej formie. Spotkania w innych grupach, choćby w tej gdzie występowały Rosja, Stany Zjednoczone i Serbia stały jednak na wyższym poziomie" - ocenił szkoleniowiec.

Jego zdaniem faworyci turnieju - m.in. Rosja, Brazylia czy Francja trochę zawodzą i zdarzają im się wpadki.

"Przed mistrzostwami wydawało się, że te reprezentacje, patrząc na ich wyniki i potencjał, są poza naszym zasięgiem. To samo dotyczy Włochów czy Amerykanów. Sami nie dawaliśmy sobie większych szans na medal, a dobrym wynikiem miał być awans do szóstki. Tymczasem taka Holandia, która od dobrych 10 lat nic nie ugrała, pokonuje Brazylię i Francję, a Rosjanie już dwa mecze przegrali. Śledząc wyniki niektórych meczów, to przy tych wszystkich niespodziankach, te nasze szanse na lepszy wynik nagle urosły" - stwierdził.

Matlak przyznał, że trener Polaków Vital Heynen wobec braku liderów, słusznie postępuje grając szerokim składem.

"Nie mamy takich liderów, jakim był Mariusz Wlazły cztery lata temu, czy nawet Mateusz Mika, który nagle objawił się w trakcie turnieju. Dlatego Heynen słuszne zrobił grając na mistrzostwach całym składem, nie stawiając na poszczególnych zawodników. Oczywiście są w drużynie bardziej pewne punkty, ale też Belg wychodzi z założenia, że nie ma ludzi niezastąpionych. Tym bardziej, że moim zdaniem, między zawodnikami nie ma większych różnic w poziomie. Solidnie gra Artur Szalpuk, a taką jaśniejszą postacią jest Jakub Kochanowski. +Wyciągnął+ nam dwie końcówki w meczach z Iranem i Bułgarią zagrywkami. Idzie na pełen gaz, ale też sprawdza się nie tylko w polu serwisowym, ale także na siatce" - zaznaczył.

W drugiej rundzie Polacy zagrają z Argentyną, Francją i Serbią. Do kolejnej fazy turnieju, zakwalifikują się zwycięzcy z czterech grup oraz dwie najlepsze ekipy z drugich miejsc. Dorobek punktowy drużyn z pierwszej części mistrzostw został zachowany.

"Mamy autostradę do szóstki, ale trzeba jeszcze mieć auto, żeby nim dojechać. Z Argentyną nie powinniśmy mieć większych kłopotów, chyba, że bardzo mocno ją zlekceważymy. To nie jest jednak przeciwnik wielkiej klasy. Z kolei ten drugi jutrzejszy mecz pomiędzy Serbią i Francją wszystko nam wyjaśni. Wówczas przy zwycięstwie nad Argentyną, nawet porażki 2:3 mogą nam wystarczyć do awansu" - wyliczył szkoleniowiec.

W jego opinii największym kłopotem Polaków może być brak doświadczenia. Jak dodał, biało-czerwoni nie są jeszcze na tyle mocnym zespołem, od którego wszystko zależy na boisku.

"Musi nam trochę przeciwnik pomóc, trzeba mieć trochę szczęścia i mieć swój dzień. Pamiętajmy, że większość naszych siatkarzy debiutuje w mistrzostwach świata. Miejmy nadzieję, że wielkość tej imprezy ich jakoś nie pozatyka w ważnych momentach. Miejmy nadzieję, że w tych kluczowych momentach się nie przestraszą. My zawsze obawialiśmy się zespołów, które mają wzrost i siłę – czyli Rosjan, Brazylijczyków i Amerykanów. Ta trójka plus Włosi na pewno będą cały czas się liczyć w turnieju" - podsumował Matlak.