Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Kobieta-demolka?!

Bycie aktorem to czasami gra subtelności, a czasami pełne oddanie się szaleństwu. Tego drugiego Kinga Preis zasmakowała na planie "Planu B". W tym filmie obyczajowym oglądamy scenę, w której Preis, w napadzie furii, spektakularnie demoluje kuchnię.

"Bardzo prawdziwe opowieści, nielukrowane, nie narzucające widzowi szczęścia z okazji walentynek. Film opowiada o tym, że ludzie niekoniecznie muszą być w kulminacji miłości i dobrego samopoczucia w tym okresie" - Kinga Preis opisuje ogólny wydźwięk nowego filmu ze swoim udziałem.

"Plan B" opowiada równorzędne, przeplatające się historie kilku bohaterów. Poznajemy ich kilkanaście dni przed walentynkami, w chwili gdy w ich życiu wydarza się coś całkiem nieoczekiwanego - coś, co wywraca je do góry nogami. Sytuacje, z którymi się konfrontują, prowadzą do zaskakujących rozwiązań i pokazują, że trudne początki nieraz prowadzą do odnalezienia prawdziwych uczuć i autentycznych więzi, a w życiu zawsze jest jakiś plan B!

Bohaterka kreowana przez Kingę Preis, Natalia, jest żoną, matką dorosłej dziewczyny, która wyjeżdża na studia za granicę. "Ciężko nad tym pracowała, żeby rodzina trzymała się mocno. Zrezygnowała z własnej pracy zawodowej i pasji - grała na instrumencie jako młoda dziewczyna. Nagle w ciągu kilku chwil okazuje się, że ta stabilizacja i to szczęście są bardzo kruche" - zdradza aktorka. Jedna z najbardziej dramatycznych scen w filmie, to ta z udziałem Preis, przedstawiająca, jak w napadzie wściekłości, demoluje kuchnię w swoim domu.

"Wspominam tę scenę dosyć zabawnie, ponieważ naprzeciwko mnie siedziała ekipa za płytą pleksi, w goglach narciarskich. Szalała destrukcja - rozbijałam wszystkie sprzęty kuchenne, szkło, porcelanę. Okruchy tych niszczonych rzeczy fruwały wszędzie. Sama nawet się pokaleczyłam w trakcie grania tej sceny. Ale, jak to zwykle bywa przy takiej adrenalinie, w ogóle tego nie poczułam" - relacjonuje Preis.

Co ciekawe, aktorka najbardziej bała się innej sceny - sceny z wiolonczelą. Miała mało czasu, aby oswoić się z tym instrumentem. Prześladowała ją myśl, że widzowie od razu wyłapią jej dyletanctwo w tej kwestii.