Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Food pairing: Czekoladę popij... piwem!

Food pairing: Czekoladę popij... piwem!
Piwo w odróżnieniu od wina może mieć w istocie zdecydowanie bogatszą paletę smaków. (Fot. Thinkstock)
Atrybut kibica i niezbyt wykwintny dodatek do słonych przekąsek - piwo w obiegowej opinii uchodziło jak dotąd za zgoła banalny trunek. Coraz częściej jednak jawi się ono, jako doskonałe dopełnienie rozmaitych potraw - również czekoladowych deserów.


Podczas gdy o dobieraniu wina do posiłków napisano niezliczoną ilość poradników, popularny napój alkoholowy na bazie słodu, który stereotypowo popija się na ogół podczas oglądania meczu, postrzegany był dotychczas, jako mało eleganckie towarzystwo dla chipsów lub orzeszków. Przekonanie to powoli ulega jednak zmianie, bo piwo – wydawałoby się, trunek od wina znacznie mniej wykwintny – może równie dobrze, jak ono wydobyć smak potraw i podkreślić to, co w nich najlepsze.

Nie dziwi zatem stale rosnąca popularność foodpairingu. Jest to, najprościej rzecz ujmując, sztuka kompilowania smaków w taki sposób, by stworzyły harmonijną i spójną kompozycję. Ciekawym elementem owej kompozycji może okazać się właśnie piwo. „W ostatnich latach zwiększyła się świadomość ludzi w kwestii łączenia piwa z jedzeniem. Jest to związane z tym, że pojawia się coraz więcej browarów i coraz więcej stylów piwa reprezentujących szeroką gamę smaków i aromatów” – mówi Jakub Rosiek, piwowar w podkrakowskim browarze Pracownia Piwa.

Jak przekonuje, piwo w odróżnieniu od wina może mieć w istocie zdecydowanie bogatszą paletę smaków – począwszy od lekkich piw kwaśnych, poprzez owocowe z dodatkami ziół i przypraw, na ciężkich, mocno aromatycznych piwach degustacyjnych skończywszy. „Piwowar ma dużo większe pole do popisu w kwestii tworzenia kompozycji smakowych. Do dyspozycji ma, bowiem mnóstwo rodzajów słodu, chmielu, drożdży oraz wszelkiej maści dodatków w postaci ziół, przypraw czy owoców. Winiarz zaś operuje jedynie rodzajem winogrona oraz sposobem przygotowywania wina. Nie ma tu aż tak dużego spektrum składników, które można dodać w trakcie powstawania trunku” – wyjaśnia Rosiek.

Istnieją dwie szkoły łączenia piwa z posiłkami. Pierwsza, nieco bardziej skomplikowana, opiera się na zasadzie kontrastu – zestawiania smaków i aromatów pozornie niepasujących do siebie. Metodą zdecydowanie łatwiejszą dla konsumenta, który dopiero rozpoczyna swoją przygodę z food pairingiem jest natomiast ta bazująca na podobieństwach. Do lekkich dań dobieramy wówczas równie lekkie piwa, do potraw nieco bardziej wyrazistych w smaku – mocniejsze. Podobnie, jak ma to miejsce w przypadku wytrawnego wina, które dobiera się do potraw ostrzejszych i bardziej słonych.

Jak parowanie piwa z jedzeniem wgląda w praktyce? „W przypadku owoców morza, ryb czy sałatek będziemy dobierać piwo jasne, niezbyt intensywne, jak choćby witbier czy hefeweizen, czyli odmiany pszenicznego łagodnego piwa. Do ciemnych mięs, żeberek, dań wędzonych czy gulaszu idealnie nadadzą się piwa pełne i słodowe jak portery, stouty, koźlaki. Dania mocniej doprawiane, a więc pochodzące z kuchni azjatyckiej czy meksykańskiej bardzo dobrze zbalansuje piwo mocno chmielone, które posiada więcej goryczki, takie jak IPA, Double IPA, ewentualnie American Pale Ale” – zdradza piwowar.

I dodaje, że wbrew pozorom piwo można łączyć także z… deserami. „Desery oparte na czekoladzie, jak choćby brownie polecam dopełniać ciemnym piwem, takim jak Milk Stout, czyli piwem z dodatkiem laktozy. Ciasto owocowe możemy połączyć natomiast z Lambikiem, czyli piwem kwaśnym, które podkreśli naturalną kwaskowatość deseru”.

Pomysłów na kompilowanie piw z jedzeniem, jak widać, nie brakuje. Warto, więc przełamać utarty schemat i zamiast po znane i sprawdzone wino, sięgnąć czasem po chmielowy napój, który bywa równie szlachetny i wzbogacający smak potraw. „Nie ma w tej kwestii ściśle ustalonych zasad, a co za tym idzie nie ma też złych decyzji – wszystko zależy od naszego indywidualnego poczucia smaku. Nie bójmy się więc eksperymentować” – zachęca Rosiek.