Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Barcelona wygraną uczciła narodziny trzeciego syna Messiego

Barcelona wygraną uczciła narodziny trzeciego syna Messiego
Philippe Coutinho z FC Barcelona i Federico Ricca z drużyny Malagi podczas wczorajszego meczu, oglądanego przez Messiego w szpitalu, w oczekiwaniu na narodziny trzeciego syna. (Fot. Getty Images)
Piłkarze Barcelony wyjazdową wygraną z Malagą 2:0 nie tylko przedłużyli do 35 serię meczów bez porażki w hiszpańskiej ekstraklasie i umocnili się na pozycji lidera, ale i uczcili narodziny trzeciego syna Lionela Messiego. Argentyńczyk wczoraj nie zagrał.

Przed południem pojawiła się informacja, że najlepszy strzelec La Liga nie wystąpi wieczorem, gdyż jego żona Antonella Roccuzzo trafiła do kliniki położniczej w Barcelonie. Po kilku godzinach jej siostra Carla poinformowała, że na świat przyszedł Ciro, trzeci syn Messiego, po mającym pięć lat Thiago i dwuletnim Mateo.

Brak Argentyńczyka nie przeszkodził "Blaugranie" w odniesieniu 22. zwycięstwo w 28. meczu sezonu. W 15. minucie prowadzenie gościom zapewnił Urugwajczyk Luis Suarez, który głową wykorzystał świetne długie podanie Jordiego Alby. Niespełna kwadrans później było już 0:2, a technicznym uderzeniem piętą popisał się Brazylijczyk Philippe Coutinho.

Podopieczni trenera Ernesto Valverde śrubują klubowy rekord ligowych spotkań bez porażki. Obecnie licznik wskazuje już 35, a pozostają niepokonani od 8 kwietnia 2017, kiedy na wyjeździe 0:2 ulegli... Maladze.

Gospodarze, którzy czekają na zwycięstwo od 13 kolejek, zamykają tabelę i do strefy bezpiecznej - po wygranej Levante z Getafe 1:0 - tracą już 11 punktów, więc ich los wydaje się przesądzony.

Lider, który od 30. minuty po czerwonej kartce dla Samuela Garcii grał w liczebnej przewadze, w drugiej połowie wyraźnie zwolnił obroty jakby oszczędzając siły na środowy rewanż z Chelsea Londyn w 1/8 finału Ligi Mistrzów.

"Zapewniam, że nie myśleliśmy jeszcze o Chelsea. Staramy się krok po kroku dążyć do wytyczonych celów. Gdybyśmy stracili koncentrację, mielibyśmy kłopoty. Messi? Pewnie, że go brakowało. Jak może nie brakować najlepszego piłkarza świata... Ale narodziny dziecka to coś wyjątkowego i ważniejszego niż futbol, więc to zrozumiałe, że dziś jego miejsce było przy żonie i potomku. Na pewno jednak w następnym meczu powitamy go z otwartymi ramionami" - zaznaczył Coutinho.

Barcelona zdecydowanie prowadzi w tabeli z dorobkiem 72 punktów. Jedenaście mniej ma drugie Atletico Madryt, które w niedzielę podejmie dziewiątą Celtę Vigo.

Na cztery punkty do lokalnego rywala zbliżył się Real. Po dwóch bramkach - 17. i 18. w sezonie - Portugalczyka Cristiano Rolando "Królewscy" z trudem pokonali na wyjeździe Eibar 2:1. Trener Zinedine Zidane ocenił, że jego zespół był tego dnia... słabszy.

"Przeciwnik był wyraźnie lepszy, zwłaszcza w pierwszej połowie. Ale my mamy w swoich szeregach Cristiano Ronaldo, który pochodzi z innej piłkarskiej galaktyki. On dał nam zwycięstwo" - podkreślił Francuz.

Ronaldo w ostatnich siedmiu spotkaniach w różnych rozgrywkach uzyskał 13 goli. "Jego statystyki są niewiarygodne i mówią same za siebie. To unikalny zawodnik" - dodał Zidane, który narzekał na stan boiska.

"Z tego powodu tu każdy przyjezdny zespół ma problemy. Dzięki charakterowi i Ronaldo udało nam się jednak pokonać wszelkie trudności" - podsumował szkoleniowiec Realu.

Jego drużynie po piętach depcze Valencia, która w potyczce sąsiadów w tabeli wygrała na boisku piątej Sevilli 2:0. Różnica między tymi ekipami urosła do 11 punktów, co sprawia, że "Nietoperze" mogą się powoli szykować do następnego sezonu Ligi Mistrzów.

"Dziś zyskaliśmy więcej niż trzy punkty. W perspektywie walki o czołową czwórkę ten mecz miał olbrzymie znaczenie" - przyznał strzelec obu goli Rodrigo. Urodzony w Brazylii, ale reprezentujący Hiszpanię napastnik ma w dorobku już 12 trafień.

Valencia w sześciu ostatnich występach wywalczyła 16 punktów na 18 możliwych. Sevilla natomiast nie spisuje się najlepiej. "Jedyne co możemy teraz zrobić to jak najszybciej zapomnieć o tej porażce i skupić się na wtorkowym pojedynku z Manchesterem United w Champions League" - przyznał włoski opiekun gospodarzy Vicenzo Montella.

Co ciekawe, był to dopiero pierwszy od 14 spotkań między tymi klubami przypadek, że po trzy punkty sięgnęli przyjezdni.