Nasza Polityka Prywatnosci oraz Cookies została zaktualizowana.

Wprowadziliśmy kilka istotnych zmian w naszej Polityce Prywatności i Plików Cookies i chcemy, abyś wiedział, co to oznacza dla Ciebie i Twoich danych

Menu

Atletico nie rezygnuje z pościgu za Barceloną

Atletico nie rezygnuje z pościgu za Barceloną
Piłkarze Atletico cieszą się z kolejnego gola. (Fot. Getty Images)
Piłkarze Atletico Madryt nie rezygnują z pościgu za prowadzącą w tabeli hiszpańskiej ekstraklasy Barceloną. Wczoraj pokonali na własnym stadionie Celtę Vigo 3:0 i zmniejszyli stratę do lidera do ośmiu punktów.

Na pierwszego gola kibice na stadionie Wanda Metropolitano czekali do 44. minuty, kiedy bramkarza gości pokonał Antoine Griezmann, który zachował największy spokój w zamieszaniu w polu karnym po rzucie rożnym. To 16. ligowe trafienie francuskiego napastnika w tym sezonie.

Po przerwie na listę strzelców wpisali się - uderzeniami z bliskiej odległości - Vitolo i Argentyńczyk Angel Correa.

"Dzięki golowi i asyście Griezmana Atletico znowu w grze" - napisała "Marca".

Na 10 kolejek przed zakończeniem rozgrywek stołeczna drużyna traci osiem punktów do Barcelony.

"Jeszcze daleko do końca, wiele się może zdarzyć, więc nie chcę snuć rozważań na ten temat. Teraz zaczynam myśleć o dalekiej podróży do Moskwy (mecz z Lokomotiwem w Lidze Europejskiej - przyp. red.), a później czeka trudny wyjazd do Villarreal w La Liga. Jeśli pięć kolejek przed końcem będziemy mieć jeszcze szanse na tytuł, to będę zadowolony i wtedy zacznę rozważać różne scenariusze" - przyznał argentyński trener Atletico Diego Simeone.

Lider wygrał na wyjeździe z Malagą 2:0, czym nie tylko przedłużył do 35 serię meczów bez porażki w ekstraklasie, ale i uczcił narodziny trzeciego syna Lionela Messiego, który w sobotę nie grał.

Przed południem pojawiła się informacja, że najlepszy strzelec La Liga nie wystąpi wieczorem, gdyż jego żona Antonella Roccuzzo trafiła do kliniki położniczej w Barcelonie. Po kilku godzinach jej siostra Carla poinformowała, że na świat przyszedł Ciro, trzeci syn Messiego, po mającym pięć lat Thiago i dwuletnim Mateo.

Wczoraj Messi umieścił na Instagramie zdjęcie noworodka ściskającego jego palec z podpisem: "Witaj, Ciro!". Jak dodał 30-letni piłkarz, "mama i syn czują się dobrze, a wszyscy są rozradowani".

Brak Argentyńczyka nie przeszkodził "Blaugranie" w odniesieniu 22. zwycięstwa w 28. meczu sezonu. W 15. minucie prowadzenie gościom zapewnił Urugwajczyk Luis Suarez, który głową wykorzystał świetne długie podanie Jordiego Alby. Niespełna kwadrans później było już 0:2, a technicznym uderzeniem piętą popisał się Brazylijczyk Philippe Coutinho.

Podopieczni trenera Ernesto Valverde śrubują klubowy rekord ligowych spotkań bez porażki. Obecnie licznik wskazuje już 35, a pozostają niepokonani od 8 kwietnia 2017, kiedy na wyjeździe 0:2 ulegli... Maladze.

Gospodarze, którzy czekają na zwycięstwo od 13 kolejek, zamykają tabelę i do strefy bezpiecznej - po wygranej Levante z Getafe 1:0 - tracą już 11 punktów, więc ich los wydaje się przesądzony.

Lider, który od 30. minuty po czerwonej kartce dla Samuela Garcii grał w liczebnej przewadze, w drugiej połowie wyraźnie zwolnił obroty jakby oszczędzając siły na środowy rewanż z Chelsea Londyn w 1/8 finału Ligi Mistrzów, choć Coutinho miał na ten temat inne zdanie.

"Zapewniam, że nie myśleliśmy jeszcze o Chelsea. Staramy się krok po kroku dążyć do wytyczonych celów. Gdybyśmy stracili koncentrację, mielibyśmy kłopoty. Messi? Pewnie, że go brakowało. Jak może nie brakować najlepszego piłkarza świata... Ale narodziny dziecka to coś wyjątkowego i ważniejszego niż futbol, więc to zrozumiałe, że dziś jego miejsce było przy żonie i potomku. Na pewno jednak w następnym meczu powitamy go z otwartymi ramionami" - zaznaczył Brazylijczyk.

Atletico nie tylko zbliżyło się do Barcelony, ale i - co nawet chyba ważniejsze - ponownie na siedem punktów odskoczyło Realowi. Lokalny rywal po dwóch bramkach - 17. i 18. w sezonie - Portugalczyka Cristiano Ronaldo z trudem pokonał na wyjeździe Eibar 2:1. Trener Zinedine Zidane ocenił, że jego zespół był tego dnia... słabszy.

"Przeciwnik był wyraźnie lepszy, zwłaszcza w pierwszej połowie. Ale my mamy w swoich szeregach Ronaldo, który pochodzi z innej piłkarskiej galaktyki. On dał nam zwycięstwo" - przyznał Francuz.

Ronaldo w ostatnich siedmiu spotkaniach w różnych rozgrywkach uzyskał 13 goli, a w 10 - 17. "Jego statystyki są niewiarygodne i mówią same za siebie. To unikalny zawodnik" - dodał Zidane.

Wczoraj gazeta "El Mundo" umieściła wielkie zdjęcie Portugalczyka z nagłówkiem: "Ronaldo tytan". Jak zwrócono uwagę, tym razem szkoleniowiec Realu nie eksperymentował i posłał do boju teoretycznie najsilniejszą jedenastkę, m.in. z rekonwalescentami Niemcem Tonim Kroosem i Chorwatem Luką Modricem.

W czasie tego spotkania doszło do niecodziennej sytuacji. W drugiej połowie, krótko po stracie gola, kapitan Realu Sergio Ramos nagle opuścił boisko i zbiegł do szatni. Wrócił po około pięciu minutach.

"Sergio nieco się przestraszył, narobił w spodnie i uciekł do toalety" - żartował na konferencji prasowej Zidane, a główny zainteresowany wyjaśnił wszystko później na Twitterze. "Wezwała natura" - napisał.

"Królewskim" po piętach depcze Valencia, która w potyczce sąsiadów w tabeli wygrała na boisku piątej Sevilli 2:0. Różnica między tymi ekipami urosła do 11 punktów, co sprawia, że "Nietoperze" mogą się powoli szykować do następnego sezonu Ligi Mistrzów.

"Dziś zyskaliśmy więcej niż trzy punkty. W perspektywie walki o czołową czwórkę ten mecz miał olbrzymie znaczenie" - stwierdził strzelec obu goli Rodrigo. Urodzony w Brazylii, ale reprezentujący Hiszpanię, napastnik ma w dorobku już 12 trafień.

Valencia w sześciu ostatnich występach wywalczyła 16 punktów na 18 możliwych. Sevilla natomiast nie spisuje się najlepiej. "Jedyne co możemy teraz zrobić to jak najszybciej zapomnieć o tej porażce i skupić się na wtorkowym pojedynku z Manchesterem United w Champions League" - przyznał włoski opiekun gospodarzy Vicenzo Montella.

Co ciekawe, był to dopiero pierwszy od 14 spotkań między tymi klubami przypadek, że po trzy punkty sięgnęli przyjezdni.