Menu

Pierwsza niedziela bez handlu. W galeriach... pustki

Pierwsza niedziela bez handlu. W galeriach... pustki
Ustawa ograniczająca handel w niedziele weszła w życie 1 marca br. (Fot. Thinkstock)
W pierwszą niedzielę wolną od handlu w galeriach handlowych były pustki; czynne były jedynie restauracje i kawiarnie, gdzie było niewielu klientów. Z kolei ruch na stacjach benzynowych, mimo pokaźnego asortymentu, był niewiele większy niż wcześniej.

Ustawa ograniczająca handel w niedziele weszła w życie 1 marca br. Zakłada ona, że w tym roku, w każdym miesiącu, będą dwie niedziele handlowe - pierwsza i ostatnia. Od 1 stycznia 2019 r. będzie to tylko jedna niedziela w miesiącu - ostatnia, a od 1 stycznia 2020 r. będzie obowiązywał zakaz handlu we wszystkie niedziele, z wyjątkiem siedmiu w roku.

Państwowa Inspekcja Pracy zapowiedziała, że będzie kontrolowała, czy np. sieci handlowe przestrzegają przepisów dot. ograniczenia handlu w niedziele. Jednakże ustawa dopuszcza handel: w piekarniach, cukierniach, lodziarniach, na stacjach paliw płynnych, w kwiaciarniach, w handlu kwiatami, wiązankami, wieńcami i zniczami przy cmentarzach, w zakładach pogrzebowych, w sklepach z pamiątkami, w sklepach z prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, kuponami gier losowych i zakładów wzajemnych, placówkach pocztowych.

W pierwszą niedzielę wolną od handlu, przy wejściach do największej galerii handlowej w Warszawie - Złotych Tarasów - klientów witają tabliczki z napisem: "Przystopuj! W najbliższą niedzielę sklepy w naszym centrum będą nieczynne. Zapraszamy do kina, kawiarni i restauracji". Ruch w całym centrum był zdecydowanie mniejszy, niż w poprzednie niedziele. Najwięcej osób przesiadywało w kawiarniach na parterze, choć trudno mówić o tłoku. Z kolei w restauracjach zajętych było zaledwie kilka stolików.

Niewielkim wzrostem odwiedzin mogło pochwalić się za to kino znajdujące się na ostatnim piętrze Złotych Tarasów. Pracownica kina powiedziała, że na poranne i popołudniowe seanse przyszło nieco więcej rodzin z dziećmi, niż to miało miejsce w ubiegłych tygodniach, głównie na filmy familijne.

Tylko nieliczne sieci sklepów spożywczych, zarówno te mniejsze, jak i duże obiekty handlowe, miały na drzwiach wywieszone kartki informujące klientów o tym, w które niedziele sklepy będą nieczynne.

Jednym z niedoszłych klientów dużego sklepu był pan Karol, który powiedział, że większe zakupy zrobił dzień wcześniej, jednak zapomniał o kawie. "Szukam czegokolwiek, żeby kupić jakąkolwiek kawę i wrócić do domu. Mijam już czwarty sklep, wszystko jest pozamykane. W internecie przeczytałem, że podobno są jakieś sklepy otwarte, więc szukam" - powiedział.

W jego ocenie ustawa zakazująca handlu w niedzielę powinna w pewien sposób ujednolicić zasady, ponieważ obecne zapisy "wprowadzają pewien nieład w społeczeństwie". "Jeżeli się na stałe ustali, że niedziela jest zamknięta, to ludzie są na tyle kompetentni, żeby zrobić zakupy wcześniej i nie byłoby z tym problemu" - mówił. Dodał, że powinny być "sklepy dyżurne" np. dla osób z dziećmi i starszych.

Nie wszystkie duże sklepy w centrum stolicy były zamknięte. Jeden z nich, należący do dużej sieci był otwarty na Dworcu Centralnym. Jeden z jego klientów, pan Michał, uważa, że zakaz handlu to "kpina". "To mistyfikacja. Ludzie i tak będą robić zakupy w niedzielę, w ten czy inny sposób. Moim zdaniem jest to martwy przepis, żeby - w mojej ocenie - ściągnąć ludzi na tę właściwą drogę, czyli do kościoła" - uważa.

Innego zdania jest pani Krystyna, która przechodziła obok sklepu. Jej zdaniem wprowadzenie zakazu handlu w niedzielę to bardzo dobry pomysł. "Ja się urodziłam w takim czasie i swoją młodość spędziłam wtedy, kiedy były soboty pracujące do 13, a niedziele były wolne. Za młodych lat człowiek sobie poradził w niedzielę z zakupami, a teraz sobie nie poradzi? Ale to jest do przetrzymania i na pewno wszyscy to zaakceptują" - powiedziała podkreślając, że niedziela powinna być dla rodziny.

Pani Iwona, właścicielka niewielkiego sklepu spożywczego na pl. Zawiszy powiedziała, że odczuła lekki wzrost liczby klientów. Jak podkreśliła, oprócz stałych klientów przychodzili też tacy, którzy są zadowoleni z tego, że znaleźli otwarty sklep i kupowali produkty, których nie zdążyli lub zapomnieli kupić dzień wcześniej.

Z kolei pracownicy dwóch stacji benzynowych usadowionych wzdłuż ul. Towarowej w centrum Warszawy zgodnie podkreślili, że ruch na stacjach nie jest większy, niż w poprzednie niedziele. "Ludzi jest dzisiaj tyle, co na święta w dni powszednie" - powiedział jeden z pracowników. Wyjątek stanowiła stacja na al. Solidarności, gdzie tworzyły się niewielkie kolejki ludzi do trzech kas. To jednak wynik położenia stacji - przy jednej z głównych alei, niedaleko ruchliwego skrzyżowania, skąd dużo osób odjeżdżało, żeby zatankować samochód.

Mimo dużego asortymentu, jakie oferują stacje benzynowe, klienci kupowali przeważnie przekąski i napoje, czyli to, co kupowali do tej pory. Jednak już na stacjach znajdujących się poza centrum np. przy Radzymińskiej na Targówku, można było zauważyć ludzi kupujących świeże pieczywo.

Na jednej ze szczecińskich stacji benzynowych, zlokalizowanej w prawobrzeżnej części miasta przy wylotowej drodze, ruch w niedzielę nie wydawał się być większy, niż wcześniej. Obsługa stacji potwierdziła, że klientów nie jest więcej, ale sprzedaje za to o wiele więcej gotowego jedzenia, niż w normalny weekend. Sama stacja przygotowała się do zakazu handlu i zgromadziła więcej jedzenia na ten weekend.

Na tej samej stacji jeden z klientów Paweł, który zamówił na stacji hot-doga powiedział, że zakaz handlu jest dla niego bez znaczenia. Z kolei Marcin, który mył tam samochód powiedział, że jest zwolennikiem zakazu handlu w niedzielę. Jak dodał, to czas który należy spędzić z rodziną. Krzysztof natomiast stwierdził, że ludzie powinni mieć wybór i sami decydować, czy chcą pracować w niedzielę. Według niego, praca w niedzielę mogłaby być np. lepiej płatna. W ten sposób ludzie, którzy chcą robić zakupy w niedzielę, nie byliby poszkodowani, a pracownicy mieliby wybór.

Z kolei parking jednego z większych centrów handlowych w Szczecinie świecił pustkami. W samym centrum sklepy były pozamykane, jedynymi miejscami otwartymi były punkty z gotowym jedzeniem i kino. Tam, gdzie w normalny weekend w miejscu z jedzeniem jest zawsze tłoczno, w niedzielę było zajętych zaledwie kilka stolików.

Więcej klientów niż zwykle robiło w niedzielę zakupy w sklepie na stacji benzynowej przy ul. Głębokiej w śródmieściu Lublina. "Widać, że jest więcej klientów, robią zakupy w sklepie. Przygotowaliśmy się na zwiększony ruch, wyłożone zostało więcej artkułów codziennej potrzeby, jak bułki, jogurty, kanapki" – powiedział pracownik stacji.

Przy kasie na stacji stała kilkuosobowa kolejka. "Zagapiłem się, nie zrobiłem wczoraj zakupów, a dziś koło mojego domu wszystko zamknięte" – powiedział mężczyzna, który kupił chleb. "Następnym razem będę pamiętał, żeby wcześniej zrobić zakupy. Myślę, że nie będzie problemów z powodu zamkniętych sklepów w niedziele, pół Europy tak funkcjonuje, przyzwyczaimy się" – dodał.

W dużej galerii handlowej Tarasy Zamkowe, obok Starego Miasta, czynne były praktycznie tylko restauracje, klientów było niewielu. Dwaj młodzi Ukraińcy czuli się zawiedzeni. "Jesteśmy w Polsce od miesiąca, pracujemy w Niemcach pod Lublinem. Przyjechaliśmy kupić spodnie, a tu wszystko zamknięte, wracamy z niczym" – powiedział jeden z nich.

Nie przybyło kupujących na pobliskim Targu pod Zamkiem, gdzie sprzedają właściciele sklepików. "Liczyliśmy na zwiększony ruch, ale na razie nie odczuwamy tego. To pierwsza taka niedziela, może ludzie jeszcze za mało o nas wiedzą, trzeba więcej reklamy. Mamy taki sam towar jak sieciówki, może w przyszłości ruch poprawi się, choć myślę, że młodzi ludzie, przyzwyczajeni do galerii, nie będą tu przychodzić" – powiedział właściciel budki z butami. 

Drogi Czytelniku!

Pragniemy Cię poinformować, że nasza strona może dostosowywać treści do Twoich potrzeb. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie danych i personalizację treści marketingowych. Aby dalej móc dostarczać Ci coraz lepsze materiały redakcyjne i udostępniać Ci coraz lepsze usługi, potrzebujemy zgody na lepsze dopasowanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Dzięki nim możemy finansować rozwój naszych usług. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień. Twoje dane są u nas bezpieczne.

Zezwolenie na reklame

Dzieki personalizacji pokazujemy Ci treści lepszej jakości, a dzięki zebranym danym możemy cały czas je doskonalić. Reklamy dopasowane do Twoich potrzeb. Dzięki reklamom finansujemy nasz rozwój. Dopasowanie pozwala nam wyświetlać ich mniej. Bezpieczeństwo Twoich danych. Zgodę na przetwarzanie danych możesz wycofać w każdej chwili na stronie Polityka Prywatności.

Dlatego chcielibyśmy poinformować naszych użytkowników jakie ich dane oraz w jaki sposób są przetwarzane oraz na jakich zasadach będą przetwarzane po 25 maja 2018 r. W dalszej części można znaleźć więcej informacji na ten temat.

RODO 2018. Co to jest?

Dnia 25 maja 2018 r. wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE tzw. RODO (GDPR). Celem rozporządzenia jest doprowadzenie do pełnej harmonizacji prawa w ramach UE i swobodnego przepływu danych osobowych. W założeniu ma pozwolić mieszkańcom Unii Europejskiej na lepszą kontrolę ich danych osobowych oraz stanowić modernizację i ujednolicenie przepisów umożliwiających firmom ograniczanie biurokracji i korzystanie ze zwiększonego zaufania klientów.

Kto będzie administratorem Twoich danych?

Administratorami Twoich danych będzie firma JD Blayer LTD - wydawca Galicjusz.pl z siedzibą w Londynie oraz nasi zaufani partnerzy, z którymi stale współpracujemy. Najczęściej ta współpraca ma na celu dostosowywanie reklam, które widzisz na naszych stronach do Twoich potrzeb i zainteresowań oraz wykonywanie różnych badań mających na celu polepszanie usług internetowych i dostosowywanie ich do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje dotyczące administratorów znajdują się w polityce prywatności.

Jakie dane są przetważane i w jakim celu?

Chodzi o dane osobowe, które są zbierane w ramach korzystania przez Ciebie z naszych usług, w tym stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności udostępnianych przez Galicjusz.pl, w tym zapisywanych w plikach cookies, które są instalowane na naszych stronach przez nas oraz naszych Zaufanych Partnerów. Dane są przetwarzane między innymi, aby:

  • zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług, w tym aby wykryć ewentualne boty, oszustwa czy nadużycia,
  • pokazywać Ci reklamy dopasowane do Twoich potrzeb i zainteresowań.
Komu możemy przekazać dane?

Zgodnie z obowiązującym prawem, Twoje dane możemy przekazywać podmiotom przetwarzającym je na nasze zlecenie, np. agencjom marketingowym, podwykonawcom naszych usług oraz podmiotom uprawnionym do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa np. sądom lub organom ścigania - oczywiście tylko gdy wystąpią z żądaniem w oparciu o stosowną podstawę prawną. Pragniemy też wspomnieć, że na większości stron internetowych dane o ruchu użytkowników zbierane są przez naszych zaufanych partnerów.

Jakie masz prawa w stosunku do Twoich danych?

Masz między innymi prawo do żądania dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia ich przetwarzania. Możesz także wycofać zgodę na przetwarzanie danych osobowych, zgłosić sprzeciw oraz skorzystać z innych praw wymienionych szczegółowo w polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje jak zakomunikować nam Twoją wolę skorzystania z tych praw.

Jakie są podstawy prawne przetwarzania Twoich danych?

Każde przetwarzanie Twoich danych musi być oparte na właściwej, zgodnej z obowiązującymi przepisami, podstawie prawnej. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych w celu świadczenia usług, w tym dopasowywania ich do Twoich zainteresowań, analizowania ich i udoskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie (tymi umowami są zazwyczaj regulaminy lub podobne dokumenty dostępne w usługach, z których korzystasz). Taką podstawą prawną dla pomiarów statystycznych i marketingu własnego administratorów jest tzw. uzasadniony interes administratora. Przetwarzanie Twoich danych w celach marketingowych podmiotów trzecich będzie odbywać się na podstawie Twojej dobrowolnej zgody.

Dlatego też proszę zaznacz przycisk "Tak, zgadzam się", jeżeli zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych w ramach korzystania ze strony interneowej Galicjusz.pl oraz przez naszych partnerów w tzw. plikach cookies, w celach marketingowych (w tym na ich analizowanie i profilowanie w celach marketingowych). Wyrażenie zgody jest dobrowolne i możesz ją w dowolnym momencie wycofać.