Menu

Byli pijani i mogli umrzeć. Uratowali ich policjanci

Byli pijani i mogli umrzeć. Uratowali ich policjanci
Jeśli widzimy bezdomnego lub śpiącego na dworze człowieka, nie przechodźmy obok niego obojętnie. (Fot. Podkarpacka Policja)
Policja ze Stalowej Woli, dzięki informacjom mieszkańców, pomogła trzem mężczyznom, których życie i zdrowie było zagrożone przez niskie temperatury.

W piątek po godz. 18.30 policjanci otrzymali sygnał o mężczyźnie, który miał leżeć na podjeździe do garażu przy ulicy Spacerowej w Stalowej Woli. Funkcjonariusze znaleźli na ziemi śpiącego człowieka. Mężczyzna był kompletnie pijany, nie mógł wstać.

Funkcjonariusze ustalili, że to 69-letni mieszkaniec miasta. Mężczyzna powiedział, że wracał z imprezy, gdzie pił alkohol z kolegami i podczas powrotu do domu poczuł się zmęczony, na chwilę położył się i usnął. Po nawiązaniu kontaktu z rodziną mężczyzny, policjanci zawieźli go do domu, gdzie zaopiekował się nim syn.
 
Z kolei wczoraj rano policjanci interweniowali wobec mężczyzny leżącego na chodniku przy ulicy Jagiellońskiej w Stalowej Woli. Mężczyzna był pod znacznym działaniem alkoholu, miał problemy z utrzymaniem równowagi. Funkcjonariusze ustalili, że to 50-letni mieszkaniec Zabrza. Mężczyznę powiedział policjantom, że nie wie jak się tu znalazł i po co tu przyjechał. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu.
 
Również wczoraj przed godz. 23:00 policjanci otrzymali sygnał o mężczyźnie błąkającym się na ulicy 1-go Sierpnia w Stalowej Woli. Policjantom udało się go odnaleźć. Okazało się, że to 39-letni mieszkaniec powiatu niżańskiego. Mężczyzna był pijany, badanie wykazało ponad 2,3 promila alkoholu w jego organizmie. 39-latek trafił do policyjnego aresztu.  
 
Pamiętajmy, że niskie temperatury stanowią zagrożenie dla osób, które zwłaszcza w nocy przebywają bez dachu nad głową. Tragiczne skutki może mieć nawet kilka godzin spędzonych na ławce podczas niewielkich mrozów - zwłaszcza dla osoby będącej pod wpływem alkoholu.
  
Jeśli widzimy bezdomnego lub śpiącego na dworze człowieka, nie przechodźmy obok niego obojętnie. Zadzwońmy na policję lub do ośrodka pomocy społecznej. Podjęta interwencja i udzielona tej osobie pomoc być może uratuje jej życie.